Konto CANAL+ Zaloguj się, Zeszłej nocy. Obyczajowy 2010. Emisja: piątek o 07:40 FILMBOX PREMIUM HD. Sprawdź ofertę Zimna jak lód. Snatch 104: Across the
Dom z papieru sezon 5 - jak się skończy największy napad w historii? Gang jest zamknięty w Banku Hiszpanii od ponad 100 godzin. Udało im się uratować Lizbonę, ale ich najmroczniejszy
Jeśli nie jest to możliwe w nocy (brak dostępu do doraźnej pomocy stomatologicznej) należy udać się do stomatologa jak najszybciej następnego dnia. Lekarz po zbadaniu ustali dokładną przyczynę bólu i wdroży leczenie. Jeśli niemożliwe jest szybkie uzyskanie pomocy, kluczowe staje się, jak zmniejszyć ból zęba w trakcie snu.
W firmie pojawili się więc o godz. 4:00 nad ranem, by wziąć specjalistyczny samochód i udać się w drogę do miejsca, w którym mieli tego dnia wykonywać prace serwisowe. Podróż zajęła im, tak jak zakładali, 5 godzin, i na miejscu – od godz. 9:00 - pracowali przez 8 godzin, do godz. 17:00, a następnie wyruszyli w drogę powrotną.
. {"type":"film","id":490841,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Zesz%C5%82ej+nocy-2010-490841/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum filmu Zeszłej nocy 2012-04-30 20:30:02 ocenił(a) ten film na: 8 doslownie na samym koncu filmu, glowni bohaterowie obejmuja sie, po czym Michael patrzy na Jo, nastepuje krepujaca cisza a film konczy sie na tym, kiedy Jo bierze oddech,zeby cos powiedziec. ktos ma jakis pomysl o co chodzi..? cosma ocenił(a) ten film na: 7 werr_so tzw. otwarte zakończenie filmu, to już dowolna interpretacja, prawdopodobnie zdanie sugerujące zakończenia małżeństwa typu "widać w Twoich oczach, że z nią spałeś" albo wręcz przeciwnie cosma moim zdaniem, on spojrzał na wyjściowe buty, na jej inną niż zwykle bieliznę i ona zapewne chciała mu wytłumaczyć powody tego... pewnie jakaś bajeczka, bo moim zdaniem i tak by przetrwali... :) cosma ocenił(a) ten film na: 7 gabi1810 no też racja =) werr_so Ja mysle ze ostatnie spojrzenie meza pelne bylo pytan. Zdal soie sprawe ze Keira nie mowi wszystkiego. Ale z racji tego ze sam byl winny i nie mogl odwzajemnic sie szczeroscia, skazal sie na wieczne milczenie. Jej wdech swiadczy o tym ze wszystko mialo przejsc do porzadku dziennego, pewnie powiedzialaby cos prozaicznego co nie mialo znaczenia. Dlatego film konczy sie akurat w tym momencie. Dzwiek wdechu jest tak wymowny, ze pozostaje w glowie po zakonczeniu filmu. Oznacza powrot do rzeczywistosci. Nikt nie dowie sie prawdy i tak pozostanie na zawsze.
{"type":"film","id":490841,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Zesz%C5%82ej+nocy-2010-490841/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum filmu Zeszłej nocy 2011-09-13 07:35:01 Pierwsza rzecz - swietne kino, oczywiscie rozumiem ze nie kazdy lubi i rozumie tego typu filmy, to na pewno nie bedzie film dla fanow kolorowego, rozrywkowego kina, jednak nieraz warto dla odmiany obejrzec filmy tego typu!SPOJLERY!Film trzymal w napieciu rzeczywscie do ostatniej minuty, rzecz jasna ze Michael mial wyrzuty i dlatego wyrwal sie z konferencji by wrocic do zony i wyjawic jej prawde, wydaje mi sie ze taki mial zamiar...Jednak gdy zobaczyl szpilki zony rozrzucone w pokoju(ta scena byla jednoznaczna) zrozumial ze zona wczoraj nie wyszla "cos zjesc" jak mu powiedziala przez telefon, i ze tez ma cos do ukrycia(nie odbierala telefonu, jak wrocil dziwnie sie zachowywala), zrozumial ze nie ma sensu mowic o tym, sa kwita i na tym tym wydaje mi sie ze Joanna sama niejako poprzez rzucanie podejrzen na meza sklonila go do zdrady. Kolejna rzecz on twierdzil ze ja kocha i ja mu wierze,jednak kiedy laczy sie ze soba kilka czynnikow: brak wspolmalzonka, alkohol plus ladna kolezanka/kolega moze sie robic niebezpiecznie. film ten mozna obejrzec ku przestrodze: aby uniknac zdrady nalezy po pierwsze unikac sytuacji takich jak ta w jakiej znalezli sie nasi bohaterowie. czlowiek jest tylko czowiekiem i w takich sytuacjach przy duzej ilosci alkoholu ciezko nieraz jest nad soba panowac, gdyby Michael odmowil pojscia z nia na drinka, a Joaana ze swoim bylym na kolacje, wszytsko skonczyloby sie inaczej. Jakoś nie wierzysz w siłę ludzkiej woli skoro sposobem na uniknięcie zdrady ma być unikanie atrakcyjnych kolegów i koleżanek. Prawda jest taka, że nie sposób uniknąć takich osób i sytuacji. W ogóle, to brzmi mało romantycznie, jeżeli nawet zakochana -będąca w związku- osoba, w pewnych okoloicznościach, nie potrafi powtrzymać się od może Joanna i Miachael po prostu nie powinni być ze sobą? Joanna wyraźnie coś czuje do Alexa. Nie odtrąca jego dotyków, nie unika intymnych sytuacji. Nigdy nie powiedziała mężowi o Alexie, może dlatego, że nigdy nie przestała go kochać. Mówi, że im nie wyszło z przyczyn geograficznych...Finalnie, nie zdradza męża, ale bardzo prawdopodobne, że tylko z pobudek moralnych, by nie myśleć źle o samej sobie. Z drugiej strony, chemię pomięzy Alexem i Joanną można tłumaczyć krótkim stażemi ich związku, przez co nie mieli nawet czasu żeby popaść w rutynę. A może są sobie bliscy bo mają tę samą pasję - pisanie? Szczerze mówiąc, cały czas myślałam, że Alex na końcu coś wywinie i okaże się, że chodziło mu tylko o noc z byłą, ale jak pokazuje scena na lotnisku, jego uczucia były sumie ja też myślę, że to miał być film o wystawieniu małżonków/partnerów na różnego rodzaju pokusy, te z naszej przeszłości w postaci ex kochanków jak i tych, które będą zawsze się przed nami pojawiać jak seksowni koledzy i koleżanki z pracy. Ja zdecydowanie wolę sceny Keira/Cannet niż Keira/Worthington czy Mendes/Worthington. Mają więcej świeżości i uroku. użytkownik usunięty ocenił(a) ten film na: 7 Polly_81 wierze w silna wole,chociaz pewnie jest ona trudna, w koncu Joanna sie powstrzymala, poza tym uwazam ze taka sytuacja gdy jest sie w zwiazku malzenskim nie powinna miec wogole miejsca, rozumiem Michael nie mogl nie pojechac w podroz sluzbowa, ale przynajmniej mogl po kolacji biznesowej pojsc prosto do pokoju hotelowego a nie na drinka sam na sam z piekna Joanna wogole nie powinna zgadzac sie na kolacje ze swoim bylym pod niebecnosc meza! po prostu uwazam ze kiedy jest sie w malzenstwe pewne rzeczy przystoja a pewne nie, i te drugie moga prowadzic i czesto prowadza do zdrad wiem ze to brzmi malo romantyczne ze zakochane osoby nie umieja sie powstrzymac od zdrady ale niestety takie jest zycie tak sie dzieje i to jest smutne! To jest smutne i prawdziwe. Co do "niespotykania" się z atrakcyjnymi kolegami/koleżankami, tak jak napisała Polly_81, nie da się ich unikać. Tyle co można zrobić, aby nikt się nie pokusił o zdradę - to co napisałaś - nie doprowadzać do intymnych i jednoznacznych sytuacji jakie np. miały miejsce w filmie. Samo czucie mięty do kogoś, będąc już w związku z kimś innym i chęć nawiązania z nim choćby flirtu, jest niebezpieczne. Nie zawsze musi dojść do zdrady, ale sama mam męża i nie podobałby mi się już sam fakt picia drinka po pracy z jego piękną koleżanką - sam na sam. Nie musiałoby do niczego dojść. Domyślam się, że Johanna ze swoimi podejrzeniami również nie byłaby zachwycona tym faktem. A i Michael na wieść, że jego żona spędza wyjątkowo miłe chwile z facetem o którym o nawet nie wie, że istnieje. Co do tego, że są "kwita". Może i racja. Szkoda tylko, że ich małżeństwo nie odznaczało się szczerością i faktycznym poświęceniem. Bez tego nie wyobrażam sobie życia razem. Polly_81 jest kontakt fizyczny to jest zdrada, on zdradził ona też... nie moge patrzeć na tekst "Finalnie nie zdradziła męża" DarkBartek Ok, kwestia nomenklatury. Gdzieś w innym wątku na forum "Last night", ktoś napisał, że reżyser pokazał dwa przypadki zdrady: fizyczną (Michael) i emocjonalną (Joanna) - z czym też nie mogę się zgodzić, bo uważam, że w jej przypadku "zdrada emocjonalna" to zbyt eufemistyczne określenie. Bo przecież Joanna i Alex nie wzdychają do siebie z daleka, tylko spędzają razem wieczór, zachowują się jak para, całują. Jest kilka dość gorących scen, no i w końcu zasypiają w objęciach...To oczywiście jest zdrada, precyzyjniej mówiąc, chodziło mi o to, że w którymś momencie Joanna się powstrzymuje i finalnie nie dochodzi do ostatecznej konsumpcji. Ale oczywiście na miejscu jej męża poczułabym się zdradzona. Polly_81 powiem tak.. oboje są siebie warci Polly_81 Jak nie wzdychaja do siebie z daleka? Przeciez Joanna mowi ze myslala o nim i zdarzalo sie jej tesknic. Ogolnie film swietny. Konfrontuje zdrade psychiczna z fizyczna i kaze nam sie zastanowic kto z nim byl gorszy. Ktora zdraza jest gorsza. Ja osobiscie uwazam ze psychiczna. Mimo iz nie doszlo do ostatecznej konsupcji ;D to Joanna wzychala do niego przez dlugi czas nawet w obecnosci meza i z checia poszla na kolacje etc. Wiedziala na co sie pisze natomiast on z pewna niechecia to zrobil i rano żałował a ona miała coś pomiedzy żalem że tak wyszło i smutkiem że nie mogła (dawno ogladalem to tez nie chce za bardzo naklamac :p) mattiopl cyt. "Jak nie wzdychaja do siebie z daleka?"Ojejku, wczytaj się dobrze w mój komentarz. Napisałam, że zdrada Joanny była czymś więcej niż zdradą emocjonalną. Przynajmniej ja, przez zdradę emocjonalną rozumiem zakochanie/zauroczenie się inną osobą, myślenie/marzenie o kimś innym niż o własnym partnerze. No i kiedy Alex był w Paryżu a Joanna w NY i (owszem) wzdychali do siebie to była zdrada emocjonalna, ale już po tym pełnym intymnych sytuacji wieczorze, śmiem twierdzić, że to było coś więcej niż "tylko" zdrada emocjonalna, mimo iż Joanna w pewnym momencie mówi "nie".A a propos tego, która zdrada jest gorsza to - w sumie głupio to wartościować -, ale nad emocjonalną zdecydowanie trudniej zapanować. DarkBartek dokladnie... brednia 'finalnie nie zdradzila meza'. Eh, wyobrazcie sobie zycie dwojki ludzi, gdzie maz zdradzil zone fizycznie (mogl to zrobic rownie dobrze z prostytutka) a zona, mimo ze jest z mezem, to ciagle mysli o innym mezczyznie. Ktora zdrada jest gorsza? Moim zdaniem zony. Juz wolabym aby poszla do lozka z 'prostytutem' niz miala w glowie zamet o innym facecie. dabram17 coś w tym jest. Bo jak pójdzie na męskiego bicza to oznacza to, ze brakowało jej czegoś na tą chwile, a jak rozmyśla o innym to znaczy to o wiele więcej DarkBartek Żadna zdrada nie jest "lepsza" lub "gorsza". Żadna nie jest do zaakceptowania, czy mentalna, czy fizyczna. Gdyby zdradził Cię ktoś mentalnie uznałbyś, że lepiej by było jakby to zrobił fizycznie, bo to przecież jeden raz... Gdyby zdradził Cię fizycznie, uznałbyś, że mentalnie by było lepiej bo przecież straszna jest myśl o tym, że ukochana osoba poszła do łóżka z innym, a nie tylko go sobie "wyobrażała". Może to też by jej niedługo przeszło, a obeszłoby się bez fizycznego angażowania (nawet jeśli to tylko jednorazowy skok w bok). Obojętne w jaki sposób zdradzamy to zawsze jest zdrada - ta i ta mogłaby trwać chwilę, albo być czymś więcej. Ta i ta niestety rani. amalia_grace emmm napisałem to pare postów wyzej, że i fizyczna i psychiczna to i tak zdrada ;p więc myśle to samo, aczkolwiek patrze na to też z innego punktu widzenia (patrz post wyżej) ;) DarkBartek Widzisz, to nie doczytałam ;) amalia_grace Zycie nie jest zero jedynkowe , myślę że każdy człowiek ma inaczej. Dla mnie silna wola i wierność to nic trudnego, ale to nie znaczy że nie lubię się podobać innym, kokieterii. Spełniam się w różnych aspektach życiowych, dla mnie to sposób na życie i wiara w siebie. Jak będzie dalej nie wiem. Nikt tego nie mnie życiowe motto - nie przekraczać swoich i czyiś granic. Związek, bliskość, namiętność, partnerstwo to ciężka praca, ścieranie się, ale warto, ach i chyba dla mnie najważniejsze poza miłością, aby była dobra komunikacja ;) aha i poczucie humoru ;)Film genialny- nie nachalny, bardzo dojrzałe dialogi, większość pozostawione dla widza, również zakończenie. Uwielbiam takie filmy ;) Film naprawdę dobry. Wg mnie, zaznaczam wg mnie :))), mimo że będzie to stwierdzenie bardzo stereotypowe - ona zachowała się jak kobieta ( w sensie że ja rozumiem jej emocje i zachowanie), natomiast on jak facet... ogólnie on ma kochającą, mądrą, "delikatną" w byciu, ale i dość oczywistą żonę i spotkał jej przeciwieństwo, pewnie 3/4 mężczyzn zrobiłaby to samo na jego miejscu.... dlatego bycie z kimś na dłużej jest dla mnie wciąż jedną wielką zagadką - mimo że na zewnątrz wszystko wygląda ok , nigdy nie wiesz co siedzi w głowie tej drugiej osoby i co dzieje się gdy Ciebie nie ma przy niej... i jak tu ufać... aronn ocenił(a) ten film na: 7 Zuuu1985 No dobrze napisane ;)
8 kwietnia 2022 10:01/w Informacje, Polska Radio MaryjaAtaki na cywilów w Izraelu muszą się natychmiast skończyć, Polska jest z Izraelem w tych trudnych dniach – przekazał na Twitterze rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Łukasz Jasina. „Polska w najmocniejszych słowach potępia kolejny atak terrorystyczny w Tel Awiwie z zeszłej nocy, w wyniku którego zmarły dwie niewinne osoby. Sercem jesteśmy z rodzinami i przyjaciółmi ofiar i rannych, którym życzymy szybkiego powrotu do zdrowia” – napisał Łukasz Jasina. Poland in strongest terms condemns another deadly terrorist attack in Tel Aviv last night, which took the lives of innocent people. Our hearts are with the families and friends of the victims and the wounded, whom we wish quick recovery. — Łukasz Jasina (@RzecznikMSZ) April 8, 2022 W czwartek późnym wieczorem napastnik wszedł do pubu przy głównej ulicy Tel Awiwu i otworzył ogień, zabijając dwie osoby i poważnie raniąc kilka innych, a następnie uciekł z miejsca zdarzenia. Izraelskie służby bezpieczeństwa poinformowały w piątek rano, że po kilkugodzinnej obławie zabiły sprawcę ataku. PAP
***Hej! Koocham Was, za te wszystkie komentarze Gdyby coś się miało zmienić, będę informowała :> PS Moja beta wciąż nieaktywna, więc nie bijcie za błędy :> Zapraszam do czytania i komentowania ♥ *** Nie biegła. Nie chciała dawać mu jakiejkolwiek satysfakcji. Szła spokojnie, ale łez smutku i goryczy nie udało jej się powstrzymać. Zanim wyszła z korytarza, usłyszała jeszcze jego chamskie słowa, po czym o ściany odbił się dźwięk, który mógł świadczyć o tym, że coś zostało złamane. Pomimo wszystkiego, uśmiechnęła się do siebie. Malfoy wcale nie musiał go uszkodzić, ale zrobił to. Hermiona po paru minutach weszła do swojego dormitorium. Położyła się na łóżku i myślała. Zabolało ją to i to nawet bardzo. Ale teraz sama sobie pluła w brodę, że niczego się nie domyśliła. Przymknęła oko na tą sprawę z korytarzem, ale mogła wszystko skończyć zaraz po lekcji z OPCM. Jego patronus się nie zmienił w nic podobnego do wydry, ani jej do geparda. Oprócz tego wszyscy dookoła wiedzieli co się dzieje, a ona niczego nie zauważyła. Jaka ona była głupia! Nie, ona była zauroczona w nim. Znowu źle wybrała. Czy jej nie może zacząć się w końcu układać? Pierwszy był Ron, który zdradził ją z wilą, potem Ben, który- jak podejrzewała- zdradzał ją z połową szkoły, czy ona nie może znaleźć sobie kogoś, kto by ją szanował? Być może to ona nie jest na tyle atrakcyjna... Nie! Hermiono, nie myśl tak! To już ich sprawa, że nie umieją docenić tego co mają! A ty się tym nie przejmuj! Jednak podeszła do lustra i przyjrzała się sobie. Duże, czekoladowe oczy, które w tej chwili były zaczerwienione od łez, oglądały świat z wesołymi iskierkami, nos lekko zadarty z kilkoma piegami, lekko różowe, pełne usta, proste zęby, no i włosy. Teraz już nie miała gniazda na głowie, tylko gładkie loki, które spływały kaskadami na ramiona. Potem nieco niżej był dosyć duży biust, który idealnie pasował do jej zgrabnej sylwetki. Na końcu były długie nogi. Musiała sama przed sobą przyznać, że w tym roku wygląda znacznie lepiej, niż wcześniej. Z głośnym westchnieniem opadła na łóżko i spojrzała na zegarek. Było grubo po trzeciej w nocy. Stwierdziła, że nie pójdzie na jutrzejsze lekcje. Trudno, świat to jakoś przeboleje. Po czym zmęczona zasnęła. *** Był wściekły. Miał ją najpierw zaciągnąć do łóżka, zniszczyć najpierw ją, później jej przyjaciół, dopiero potem skończyć rozdział pod tytułem ,,Szlama". Ale nie! Jak on mógł być tak nieostrożny, że zabawiał się z Astorią w klasie, wiedząc, że Granger jest Prefekt Naczelną i patroluje korytarze? A jakby było mało, Malfoy złamał mu nos. Potter, Malfoy, co oni mają do tej szlamy? Przecież nie warto się takimi przejmować. Ten świat schodzi na psy. W Durmstrangu przynajmniej nie tolerowało się takich imitacji czarodziejów. Przynajmniej teraz wie, że tego przeklętego Ślizgona dotknęła ta sprawa z Victorią. Na to wspomnienie Ben uśmiechnął się wrednie i poszedł w stronę Skrzydła Szpitalnego. *** Następnego dnia, jakimś cudem- czytaj, Astoria Greengrass nie umie się powstrzymać przed plotkami- cały Hogwart wiedział co się zdarzyło zeszłej nocy. Reakcje były różne. Niektórzy mieli mieszane uczucia co do pana McPersowa, inni śmiali się z głupoty Hermiony, a jeszcze inni, gdyby mogli, sprawiliby, że ten Gryfon już nigdy tak nie postąpi z jakąkolwiek kobietą, głównie uważali tak Gryfoni. Nikogo nie zdziwił fakt, że dziewczyna nie zjawiła się na zajęciach, lecz każdy wymyślał swoją ciekawą teorię, a prawda była taka, że ona spała. Lekcje bez panny Wiem-To-Wszystko mijały bardzo spokojnie, prawie bez żadnych punktów dodatnich dla Domu Lwa, co było kwitowane głośnym zgrzytaniem zębów. Gdy nadeszła pora lunchu, przy stole Slytherinu toczyła się mała dyskusja. - Czyli Hermiona już się dowiedziała- westchnął Mats. Było mu szkoda tej dziewczyny. Gdyby jej powiedzieli, to z pewnością by tak nie cierpiała. Musiał przyznać, że ją polubił i było o czym z nią rozmawiać. - I bardzo dobrze. Pora zacząć zakład- powiedział Smok, wpatrując się w swój talerz. -Astoria wspominała o Victorii...- Zaczął Blaise, ale widząc zaciśnięte ze złości szczęki przyjaciela, Ale tylko Ślizgonom. Nie sądzisz, że lepiej zamknąć tą sprawę? Chłopak zamyślił się na chwilę, po czym zwrócił się do nich, takim głosem, że przeszły ich ciarki po plecach. -Vi jest moją kuzynką, którą ten szmaciarz skrzywdził. Jedynym sposobem na zamknięcie tej sprawy jest zabicie tego śmiecia. Jestem za młody, żeby iść do Azkabanu. Jednak, jeśli on spróbuje jej coś znowu zrobić, przysięgam, że nie będę się wahał- po skończeniu tego zdania, wrócił do jedzenia. Bell i Zabini wymienili porozumiewawcze spojrzenia i wiedzieli, że lepiej nie kontynuować tego tematu. W głowie tego pierwszego, zaświeciła żaróweczka, która zgasi się dopiero wtedy, gdy zaspokoi swoją ciekawość. -Opowiedzcie mi dokładnie o co chodzi z tym zakładem. Bez żadnego wymijania kilku faktów. -Nie będzie cie to ciekawiło- odezwał się blondyn. -Wplątaliście mnie w to, więc mam prawo wiedzieć. Macie mi to wyjaśnić- warknął w ich stronę. Czasami zastanawiał się, czemu tak właściwie wciąż są przyjaciółmi. Ale potem przypominały mu się te chwile, w których byli świetną paczką. Jednak ten zakład był poniżej godnością Dracona i Diabła. -Jak chcesz- westchnął szarooki chłopak i zaczął opowiadać. ~wspomnienie~ Całą trójką umówili się do jednej z kawiarni, by odetchnąć po wojnie. Koniec z byciem Śmierciożercą, koniec z zabijaniem i torturowaniem niewinnych ludzi, koniec z TYM światem. Teraz zaczynają na nowo. Postanowili, więc porozmawiać, jak za dawnych czasów. Niby kawiarnia, ale umówili się na Ognistą. Draco Malfoy siedział już przy stoliku, który znajdował się na końcu lokalu. Chwilę później wszedł Zabini. Był sam. -A gdzie Mats?- Arystokrata uniósł lekko brew do góry. -Wysłał patronusa, że go nie będzie- westchnął czarnoskóry Sam wiesz, że po wojnie jego matka zachorowała. On też musi się nią zajmować. Magomedycy nie dają jej wielu szans- powiedział cicho. Gdy młody Malfoy chciał coś powiedzieć zauważył jak ktoś z rudą czupryną wchodzi do pomieszczenia. -Łasic- warknął Zabini. Nie znosił go, za to że był taki niesprawiedliwy dla swojej siostry. Traktował ją jak psa, który jest na każde jego zawołanie, ma słuchać jego rozkazów, nikogo więcej. Ale ona mu się nie dawała i właśnie za to cenił sobie tą Wiewiórkę. Spojrzał na niego z pogardą, ale jego wzrok przykuł ktoś inny. -Może mi się tylko zdaje, ale to chyba nie jest Granger, co? Malfoy podniósł swój wzrok na rudzielca i uśmiechnął się kpiąco. -No cóż. Najwidoczniej Granger mu nie wystarcza- prychnął. Draco nie szukał na razie dziewczyny na dłużej, więc wystarczyła mu zawsze tylko na jedną noc. Potem ją rzucał. Ale nie zdradzał ich za plecami. To było nieuczciwe, nawet jak dla niego. Czasami myślał, że przez przyjaźń z Pansy i posiadanie za kuzynkę Victorię, to mięknie z czasem. -O, patrz! Gin... Znaczy Weasley'ówna też jest! Będzie się działo!- Zawołał uradowany Blaise, który udawał, że niczego nie powiedział niestosownego. Miał rację. Działo się trochę. Ginny twarz była w tym momencie, takiego samego koloru co jej włosy, a oczy niebezpiecznie błyszczały. -CO TY WYRABIASZ? -Ginny, co ty tutaj robisz?- Spytał zdezorientowany chłopak, natomiast jego towarzyszka uśmiechała się słodko i bezczelnie patrzyła na jego siostrę. -Przyszłam tu, bo umówiłam się z Hermioną. Twoją DZIEWCZYNĄ! Pamiętasz jeszcze?- Wysyczała w jego stronę. -Oczywiście, że pamiętam- bąknął cicho, lekko czerwony. -Nie wydaje mi się. Masz to skończyć. Tym razem nic nie powiem Mione, ale następnym, możesz być pewien, że osobiście dopilnuję, żeby cię Powiedziała cicho, a w jej oczach zabłyszczały łzy. Wiedziała, że była w tym momencie okropną przyjaciółką, ale musiała. -Dzięki Gin, jesteś najlepsza- westchnął z ulgą i chciał przytulić siostrę, ale ona się od niego odsunęła z wyraźną niechęcią wypisaną na twarzy. -Nie zbliżaj się przez pewien czas do mnie. Przez ciebie muszę okłamywać moją przyjaciółkę. -Przesadzasz Ginny- powiedział czarodziej, po czym usiadł obok pięknej Francuski i zaczął robić to, poco tu przyszedł. Dwójka Ślizgonów siedziała przy stoliku i patrzyła na to z szeroko otwartymi oczami i otwartymi ustami. -Czy ona właśnie...- Zaczął Blaise. -Tak- przytaknął Draco. -Ale one...- Znowu próbował coś powiedzieć. -Wiem. -Posrane to wszystko- skwitował i zabrał się do picia swojej Whiskey. Przez pewien czas rozmawiali spokojnie i pili, wspominając wcześniejsze lata. Jednak dalsze rozmowy przerwało wtargnięcie pewnej brązowookiej Gryfonki. -Powtórka z rozrywki- parsknął Zabini. Widzieli, że coś mówi, ale nie przysłuchiwali się temu. Smok spojrzał na jej twarz. Spływały po niej słone krople, które płynęły gęstymi strumieniami. Zacisnął mocniej pięści i dalej przyglądał się tej scenie. -Uuu- zasyczeli obaj, gdy dziewczyna go spoliczkowała. Potem znowu doszło do wymiany słownej, którą mniej więcej słyszeli. -JA ROBIĘ PRZEDSTAWIENIE?! TO TY SIĘ OBŚCISKUJESZ Z JAKĄŚ FRANCUZKĄ DZIWKĄ, KIEDY BYŁEŚ ZE MNĄ W ZWIĄZKU! MYŚLAŁEŚ, ŻE SIĘ NIE DOWIEM?! RONALDZIE WEASLEY JESTEŚ NAJWIĘKSZYM DUPKIEM JAKIEGO MIAŁAM KIEDYKOLWIEK NIESZCZĘŚCIE SPOTKAĆ! Weasley dostał drugi policzek, a obie dziewczyny wyszły z lokalu. -No to chyba się zdenerwowała- powiedział Malfoy z dziwnym uśmiechem na twarzy. -To czemu nie pobiegniesz za nią?- Parsknął Zabini. -Żartujesz? Diable, może i Granger jest ładna, ale to wciąż szlama- powiedział arystokrata z lekkim grymasem na twarzy. -Ponoć każda dziewczyna na ciebie poleci- powiedział obojętnym tonem. -Bo tak jest- przytaknął chłopak. -To czemu nie spróbujesz uwieźć naszej Gryfonki? Na złamane serce dobrze działa nowa miłość- parsknęli obaj. -Mam to uznać za wyzwanie?- Uniósł jedną brew do góry. -Nie za wyzwanie, a za zakład. Jeśli uwiedziesz Granger do... załóżmy listopada, a wcześniej zrobisz coś, za co cię znienawidzi jeszcze bardziej, to dostaniesz ode mnie kilka butelek Ognistej. Co ty na to?- Blaise wyciągnął rękę w jego stronę i czekał na reakcję. W końcu co mu szkodzi? To tylko szlama Granger. Ładna, ale wciąż szlama. Przy okazji się pobawi trochę. - Czemu nie? Bez żadnych warunków? -Nie używasz amortencji, ani żadnych zaklęć. Zdajesz się na swój... urok osobisty? -Obrażasz mnie, myśląc, że posunąłbym się do tego- powiedział Draco, kręcąc głową w W porządku. A co jeśli ty przegrasz?- Zwrócił się do przyjaciela. -Wymyślisz coś- wyszczerzył zęby do To, co? Wchodzisz w to? Smok tylko uścisnął mu dłoń, a następnie zamówili jeszcze kilka szklanek trunku. To będzie bardzo interesujący rok szkolny. ~koniec wspomnienia~ Gdy skończyli to opowiadać, blondyn zaczął zapoznawać szatyna z sytuacją, która miała miejsce na ulicy Pokątnej. Zabini już słyszał tą historię, więc przypatrywał się swojemu przyjacielowi, który robił się coraz bardziej czerwony i blady, na przemian. -... No i skończyło się tak, że Ministerstwo z racji tego, że użyłem różdżki ojca, który i tak jest już skazany na straty, nie wyciągnęło żadnych konsekwencji- wzruszył ramionami. warknął Mats przez zaciśnięte zęby. -Nie dramatyzuj, stary... Dokąd ty idziesz?- Obaj zwrócili wzrok na swojego przyjaciela, który z żądzą mordu wbił w nich wzrok. -Idę, bo jak widzę, moi przyjaciele zamienili się na jakąś tępą wersję!- Syknął i wyszedł z Wielkiej Sali. Diabeł i Smok westchnęli cicho i gdy mieli się już zastanowić nad słowami przyjaciela, poczuli palące spojrzenia. Podnieśli wzrok, by zobaczyć przed sobą dwie Ślizgonki, które były... wściekłe, jednym słowem. -No co?- Spytał Zabini. -Jesteście... ugh! Aż brak mi słów!- Warknęła Pansy i poszła za śladami swojego przyjaciela. -Jeśli ty, Dafne masz zamiar robić nam kazanie, to możesz już sobie iść- powiedział niezbyt uprzejmie Draco. Blondynka fuknęła ze złością, mamrotała coś pod nosem, co brzmiało niepokojąco podobnie do ,,pieprzone sukinsyny" i poszła na lekcje. -No, dziewczyna ma bogate słownictwo- uśmiechnął się krzywo Zab. *** Lekcje minęły, podobnie tak jak obiad, a Ginny nie widziała ani razu swojej przyjaciółki. Miała cholerne wyrzuty sumienia, ale nie mogła nic zrobić. Obiecała... Och, zachowała się znowu jak zołza! Hermiona to była jej najlepsza przyiółka, prawie siostra, a ona ją oszukiwała. Gdyby jej powiedziała o zdradach Bena, ta nie siedziałaby u siebie w dormitorium pół dnia i nie wypłakiwałaby swoich oczu. Zrezygnowana i oczekująca na lincz z jej strony udała się do komnat Prefekt Naczelnej. Po pewnym czasie dotarła na miejsce, powiedziała hasło i weszła do środka. -Hej Mionka- zajrzała do środka i zobaczyła swoją przyjaciółkę. Wyglądała lepiej niż się spodziewała. Oczy miała czerwone od płaczu, policzki z widocznymi śladami po łzach, ale oprócz tego było w miarę dobrze. Siedziała na łóżku z nogami podkurczonymi pod brodę, a na nich oparła głowę. -Cześć Ginny- powiedziała i uśmiechnęła się smutno. Herm zawsze wiedziała, że może liczyć na swoją przyjaciółkę. No, z wyjątkiem tej sytuacji, która miała miejsce w wakacje. -Słyszałam co się stało. W sumie to cała szkoła słyszała- dodała to drugie zdanie trochę ciszej, ale starsza dziewczyna i tak je słyszała, bo w odpowiedzi jęknęła głośno. Ruda poczuła jeszcze większe wyrzuty sumienia, zagryzła górną wargę i przytuliła ją do siebie. -Rozumiem, że w końcu się z nim rozstałaś?- Poczuła lekkie skinienie głową, po czym westchnęła. -Byłam głupia, że nikogo nie słuchałam. Każdy mi sugerował, żebym go zostawiła, bo on nie jest dla mnie. Mats powiedział, żebym to dobrze przemyślała, a ja go nie posłuchałam i teraz mam- Weasley'ówna poczuła coś mokrego na ramieniu i nie wytrzymała. Dziewczyna wstała i spojrzała na swoją przyjaciółkę. -Miona, ja... Ja wiedziałam o wszystkim. -Co?- Spytała głupio. -Wiedziałam o tym, że Ben cię zdradza, ale ci tego nie powiedziałam- powiedziała na jednym wdechu, ale nie spojrzała jej w oczy. Wstydziła się. -Znowu się na tobie zawiodłam, Ginny- powiedziała smutno Hermiona, która również wstała. -Nie mów tak... Ja chciałam ci powiedzieć, ale... Nie mogłam- sama się sobie dziwiła, że nie powiedziała, o tym, że Draco maczał w tym palce, ale uznała, że lepiej na razie nic nie wspominać. -Nie mogłaś, czy nie chciałaś?- Spojrzała wyzywająco jej w oczy. Gin poczuła się, jakby dostała od niej w twarz. -Nie mogłam. Przyjaźnimy się, więc powinnaś rozumieć moje czyny- tym razem spojrzała na Hermione. Widziała w jej oczach, najzwyklejszy zawód. -Tak myślałam, dopóki się nie dowiedziałam, że moja przyjaciółka okłamywała mnie i pozwoliła robić z siebie pośmiewisko! -Wiesz, co? To, że nie masz szczęścia do facetów i najwyraźniej nie są z ciebie zadowoleni,skoro szukają sobie kogoś innego, to już nie moja wina i nie musisz się na mnie wyżywać!- Fuknęła, po czym złapała się za usta. Obie zamarły, patrząc na siebie zdziwionym Miona, ja nie chciałam tego powiedzieć- zaczęła. -Wyjdź- powiedziała cicho Hermiona. Od dawna znała Ginny i wiedziała, że tamta mówi zawsze to, co myśli. -Herm... -WYJDŹ! Zawiodłam się na tobie Ginny. Obie wiemy, że właśnie to miałaś na myśli. A teraz wyjdź z mojego dormitorium. Ruda dziewczyna spojrzała na nią smutnym wzrokiem, po czym opuściła pomieszczenie. Gryfonka została sama w swoich komnatach i usiadła na łóżku. Po jej policzkach potoczyły się nowe łzy. Ginny znowu ją zawiodła. Przecież przyjaciółki tak się nie zachowują! Gdyby to ona była na jej miejscu, powiedziałaby Rudej o wszystkim od razu! Schowała głowę w poduszki, gdyż musi pomyśleć, lecz nie dane było jej to zrobić, gdyż usłyszała pukanie. Po zaproszeniu gościa do środka, podniosła leniwie głowę i spojrzała na chłopaka. -Czego chcesz, Malfoy? *** Ginerva weszła do Pokoju Wspólnego Gryffindoru i od razu na kogoś wpadła. Gdy odzyskała równowagę, spojrzała na ową przyczynę tego wszystkiego i mruknęła z rezygnacją: -Harry, przepraszam nie zauważyłam cię. Chłopak jednak nie pozwolił jej przejść, złapał ją za nadgarstki i zaprowadził do jednego z wolnych kątów pomieszczenia. -Harry, puść mnie. Chcę iść do dormitorium. -Nie pójdziesz nigdzie, ponieważ musimy porozmawiać. No nie, jeszcze tego jej brakowało... -Posłuchaj Harry. Ja wiem, że my... jesteśmy razem, ale ja już nie czuję tego samego i... -Wiem, Gin. Przepraszam, że tak późno to zrozumiałem- uśmiechnął się do zdziwionej Do ciebie i tak bardziej pasuje patronus konia niż łani, która kojarzy mi się tylko ze Snape'm- skrzywił się na to wspomnienie i oberwał w ramie od dziewczyny za to porównanie. -Ja też przepraszam, że ciągnęliśmy to tak długo. To, co? Będzie między nami tak, jak jest między Hermioną, a Ronem, czy raczej między Neville'm, a Luną?- Uśmiechnęła się do niego lekko. Chociaż jeden plus z tego dzisiejszego dnia. -Zdecydowanie wole się z tobą przyjaźnić, niż udawać, że wszystko jest w porządku, a za plecami pluć na siebie nawzajem- parsknął i ją przytulił. Tym razem po przyjacielsku. Rozeszli się do swoich komnat, a dziewczyna pomyślała, że w końcu może zająć się chłopakiem, na którym jej zaczyna zależeć... ~**~ Przepraszam, że tak późno ten rozdział, ale internet mi wyłączyli na dwie godziny ;__;
zeszłej nocy jak sie konczy